Łapy przy sobie!

Zdjęcie użytkownika Kinga Tyszkiewicz.


Mam zacnych rozmiarów, puchatego psa. Pies ma słodki długi pyszczek, oczy jak dwa małe węgielki, zadarty nosek i... Nie przepada za nadmiernym ściskaniem, jest nieufny do obcych, nie ma ochoty bawić się z małymi warczącymi na niego pieskami i na dodatek jest dorastającym samcem, który potrafi swój brak ochoty zamanifestować. 

Wiesz, naprawdę źle się czuję, gdy muszę zwracać komuś uwagę. Nie jest miło wydrzeć się na słodkiego siedmiolatka gdy cały w skowronkach rzuca się tulić mi psa. Jednak, gdy właśnie wsiadamy do tramwaju, nie jestem w stanie zmieścić swojego zacnego zadka, gdy ktoś zagradza nam drogę. 
Niezbyt mi też dobrze, gdy po raz dziesiąty mówię: "niestety nie możesz pogłaskać pieska w tramwaju, nie ma on teraz na to ochoty, jest gorąco, ma niezbyt lubiany kaganiec i wolałabym przetrwać tę trasę nie dostarczając mu dodatkowych nieprzyjemności".

Również cmokanie i wołanie do niego w autobusie uważam za bardzo głupi pomysł. Serio muszę dorosłej osobie tłumaczyć, że jeśli zareaguje on na takie zaczepki i wstanie w trakcie zakrętu, to grozi mu utrata równowagi?
Zresztą nie tylko jemu. Bardzo współczuje trzyletniej Oli, która próbując do nas podbiec w autobusie zaliczyła porządnego guza i kilka siniaków. 
Nie wiem też, czego "bardzo miły pan" oczekiwał gdy zaczął piszczeć na nasz widok, gdy poszliśmy razem biegać, ale jeśli chciał bym się przewróciła to się udało. Brawo Ty! 

Przepraszam, ale się śpieszę, nie będę stała na środku chodnika, by mogła sobie pani pooglądać mojego psa.
Wszystkim rodzicom radzę dwa razy się zastanowić zanim powiedzą "pewnie kochanie że możesz pogłaskać pieska". Warto najpierw o to zapytać właściciela. Pewnie nie wszyscy, ale na pewno jakaś część z nich (w tym ja) odpowiedzieć będą musieli "niestety nie jest to dobry pomysł, on tego nie lubi". Część psów nie ma nic przeciwko, ale mój ma, a moim obowiązkiem na spacerach jest przede wszystkim dbać o jego komfort. 



Bardzo się cieszę, krzyczący w oddali właścicielu Fafika, że twoje małe rozszczekane szczenię jest przyjacielsko nastawione, ale niestety Moryś nie pozwoli na siebie szczekać zbyt długo. Mogę się z nim odsunąć, ale jeśli Fafik podąży za nami nie reagując na twoje wołanie to najpewniej zostanie ugryziony. Może nie mocno, ale nie dam ci gwarancji, że mu to nie zaszkodzi. 


Nie mam nic przeciwko spuszczaniu psa w lesie i zabawy z nim. Serio, pies luzem to super sprawa, mój też tak się bawi. Ale pies 50 metrów od właściciela, nie dający się odwołać i zaczepiający mnie i mojego psa wzbudza już mój sprzeciw.
Bardzo pozdrawiam pana, który za każdy razem ciągnąc na smyczy warczącego na mnie psa wielkości małego źrebaka twierdził, że ten pies nie ugryzie, bo jest drogi i rasowy. Super, ale nie mam ochoty testować tej tezy. 


Muszę też uświadomić pana od Akity, że się myli. "Niech się pani nie przejmuje, jak pani pies go ugryzie to może w końcu nauczy się by nie zaczepiać innych psów". Nie i jeszcze raz nie. Mój pies nie będzie uczył twojego psa w jaki sposób nawiązywać kontakty z innymi przedstawicielami gatunku - to do cholery twój obowiązek. Ja pozwalam tylko na KONTROLOWANE spotkania ze zrównoważonymi psami - mając niezbyt przyjacielskiego do nieznajomych psa ostatnią rzeczą jaką mam ochotę mu zafundować jest ogrom złych skojarzeń i poczucie że jedynym sposobem by pozbyć się natręta jest użycie zębów. Po moim trupie. 
Wspólna zabawa z innymi psami? Super, umawiamy się, spotykamy w bezpiecznym miejscu, robimy zapoznanie i pozwalamy na zabawę oraz kontrolujemy sytuację, a nie biegniemy gdzieś 100 metrów dalej. 

Wracając jeszcze do spuszczania psa ze smyczy. Czy jeśli mamy bezpieczne miejsce to puszczać? Pewnie! Ale trzeba troszkę się postarać. Nauczyć psa komendy "do mnie" ale tak porządnie - być atrakcyjnym dla psa podczas spaceru. Chcesz by zwracał na ciebie uwagę, "trzymał się nogi?" To zwracaj na niego swoją uwagę, BAW SIĘ Z PSEM! Jeśli wymagam czegoś, to tylko wtedy gdy od działa to w obie strony - wymagam od mojego psa, był na mnie skupiony na spacerze i bezwzględnie wracał na zawołanie. Ale jednocześnie 150% mojej uwagi jest skupione na nim. Bawię się, wołam, głaszczę, robimy różne sztuczki, ganiamy się, mówię do niego. 

No i przede wszystkim: chcesz pogłaskać pieska? Zapytaj. Licz się z tym, że nie z każdym psem i nie za każdym razem będzie to możliwe. Próbuj chociaż trochę oceniać jednak sytuację i nie podejmuj prób zabawy z obcym psem w środkach komunikacji miejskiej, nie wołaj psa będąc po drugiej stronie ulicy i przerwij natychmiast głaskanie, nawet jeśli właściciel psa na nie pozwolił, gdy czworonóg wygląda tak:




Komentarze