Moryś ma 11 miesięcy - ile obecnie potrafi?


Zdjęcie użytkownika Kinga Tyszkiewicz.

Na początek to, co mnie zadziwiło najbardziej - każde, nawet najprostsze ćwiczenie da się rozłożyć na czynniki pierwsze. Dopiero uświadomienie psu, co składa się na dane polecenie umożliwia poprawne wykonanie zadań. Strasznie trudno było mi na początku zrozumieć, co mam robić, by być dla Mora zrozumiała, najbardziej dołująca jednak była świadomość, że wina za każdy jego błąd tkwi we mnie.
Do każdego działa musi być odpowiednia motywacja. Nagroda to coś subiektywnego. Moje "wyczochranie" na pewno nagrodą nie było. Dopiero po wnikliwej analizie zrozumiałam jaki dotyk ewentualnie na nagrodę może się nadać.
Zabawa. Chyba najważniejsze, co trzeba umieć - prawidłowo się bawić, bawić się tak, by być atrakcyjnym. By zabawa najfajniejsza na świecie była z właścicielem. By nawet inny pies nie był tak atrakcyjny jak pan. Zabawa nie tylko ze szczeniakiem. Zabawa nie od niechcenia, tylko taka mega, energiczna, radosna, wesoła. Uwielbiam się bawić z moim psem! Chociaż ja i tak jestem "nudziarzem" - ze mną za dużo się pracuje. Mistrzem zabaw jest mąż - nieskalany myślą, że zabawa jest formą nagrody za coś związanego z treningiem - w ich układzie zabawa jest przyjemnością samą w sobie.
Fajnie jak pies lubi jest. Najlepsze smaki zabieraj na trening. Jeśli widzę, że mu nie zależy, nie ma ochoty na zjedzenie, zabawę - to wszystko robi od niechcenia.
To działa w obie strony. O ile Mora mogę nakręcić, zwiększyć jego motywację - to jak sama czuje się do bani, nic już nie zrobimy. Jeśli masz zły humor, złe nastawienie - nie idź na plac, nie zaczynaj ćwiczeń. Będzie totalna katastrofa.

Skupienie - pies patrzy na mnie. Ja patrzę na psa. Nie zerkam na zegarek, nie wyjmuję telefonu, nie gadam z towarzyszem. Jeśli pracujemy to na maksa albo wcale. Jeśli chcę by mój pies był skupiony i zmotywowany muszę być dla niego inspiracją, natchnieniem. Pies nie może też być w zbytniej ekscytacji. Zawsze zaczynam najpierw od tego, że sygnalizuję Morkowi, że będzie praca, polepszam jego motywację, a potem buduję skupienie - chociażby sesja z klikierem (spojrzenie/nagroda).

No i przechodzimy do działania i nieszczęsnego rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze.
Jeśli brak Ci cierpliwości to policz do dziesięciu i dopiero zacznij. Leżeć. Leżeć, ale ze stania i z siadania. Ze stania to już nie to samo. Leżeć przy nodze. Leżeć na przeciw mnie. Leżeć, ale gdy ja jestem w oddaleniu. To trudne. Mówię tylko leżeć i oczekuję, że się położy - co mam? Pies przydreptał i położył się przede mną. Zaczynam od nowa. Leżeć. Leżeć przy nodze. Leżeć na przeciwko. Leżeć oddalonym o krok. O dwa kroki. Leżeć ze stania. Z leżenia. Znów większa odpowiedź. Pies siada, a potem się kładzie. Źle. Stój. Leżeć. Nie. Bez siadania. Stój, leżeć. Ok. A co jak schowam ręce za siebie? Pies zgłupiał. Pies nie umie nic. Ok, mój gest do komendy jest mniej "szeroki". Coraz mniej. Już się nie schylam do ziemi. Już tylko skinienie ręką. W końcu sama komenda. Leżeć. Pies leży. Mam ręce z tyłu. Stój. Siad. Leżeć. Siad. Stój. Leżeć. Super. Oddalam się.
Dobra to umiemy. Względnie. Pies reaguje na samo słowo. I sam gest. Pies kładzie się przy nodze, siada i staje - wychodzi w miarę prosto, ale nie za bardzo. No w sumie trochę koślawo. No na razie ujdzie. Oddalam się o kilka kroków. Siad. Leżeć. Stój. Leżeć. Pies przesunął się w trakcie tylko o pół metra w moją stronę. Na razie ujdzie, ale to nie koniec.

Precyzja?

Bo siad, to nie tylko siad. To siad w różnych konfiguracjach.
Bo siat to też pozycja podstawowa w obiedience. Idziemy przy nodze. Ja staje - pies siada. Bez dodatkowej komendy. No niech im będzie, przepracowane.

Umiemy oczywiście podawać łapę, robić "pif-paf zdechł pies", skakać na hop, ale nie za wysoko, obiegać wskazane przedmioty, chodzić slalomem między nogami, robić ósemkę, slalom między słupkami, przebiec tunel na hasło, wejść przednimi łapami na coś.

Chodzić przy nodze do przodu, do tyłu i skręcać.
Pies patrzy na mnie, ale nie za długo.

"obrót", "target", "obejdź nogi".
"chodź" i odwołanie gwizdkiem.
"do mnie" zakończone siadem tuż przede mną.


Zdjęcie użytkownika Kinga Tyszkiewicz.

Komentarze